Przejdź do treści
Strona główna » Artykuły » Przeziębienie labiryntu

Przeziębienie labiryntu

Nie da się na wstępie nie powiedzieć od razu, że to schorzenie ryb labiryntowych to najzwyklejszy mit rozpowszechniony w ostatnich latach. Spowodowany niewiedzą oraz błędną interpretacji symptomów choroby.

Książka „Akwarium Słodkowodne”, S. Dreyer, R. Keppler

Termin „przeziębienie labiryntu” możemy znaleźć w książce „Akwarium słodkowodne” autorstwa Stephana Dreyera i Rainera Kepplera, której polskie wydanie ukazało się w 1996 roku. Skąd się tam wzięło? Nie wiadomo, w żadnym atlasie chorób ryb wymienionych w bibliografii ta choroba nie występuje. Na polskich forach internetowych fraza ta zaczęła się pojawiać kilka lat temu. W 2016 roku została użyta w artykule prof. Jerzego Antychowicza pomimo faktu, że w jego atlasie chorób nigdy się nie pojawiła.  Bardzo ważnym faktem jest to, że pojęcie przeziębienia labiryntu funkcjonuje tylko w kręgu polskich akwarystów. Na żadnym zagranicznym portalu nie znajdziemy osobnej jednostki chorobowej mającej bezpośredni związek z układem oddechowym labiryntowców. Niestety nie jest to powód do dumy naszej rodzimej akwarystyki jako pionierów w diagnozowaniu rybich przypadłości. Nieobecność przeziębienia labiryntu w opisach zagranicznych wynika bowiem z prostego faktu, że taka choroba nie została opisana w żadnym artykule naukowym, ani w żadnej książce poświęconej chorobom ryb. Jak więc to się stało że duże polskie portale akwarystyczne zaczęły się rozpisywać na temat rozpoznawania i leczenia choroby której nigdy nie było?

Trochę naukowego spojrzenia.

W przypadku istniejącej jednostki chorobowej powinny się tu pojawić odniesienia do literatury naukowej. Jak już jednak ustaliliśmy na początku jest to niezbyt wykonalne, ze względu na brak jakichkolwiek badań w tym zakresie. Czemu zatem nikt nie postanowił poświęcić czasu na badanie wpływu temperatury powietrza na układ oddechowy nie tylko bojowników, ale też innych ryb labiryntowych? Odpowiedź jest banalnie prosta. Nie było ku temu przesłanek. 

Rys. z książki „Ryby labiryntowe”, Andrzej Sieniawski

Cały mechanizm rzekomej choroby ma się opierać na znacznej różnicy temperatury wody (dla bojowników odmian hodowlanych powinna mieć optymalnie 27°C), a temperaturą powietrza. I tu załamuje się cała logika stosowana przez osoby uważające, że przeziębienie labiryntu jest realną przypadłością. Wystarczy zwrócić uwagę na temperatury panujące w ojczyźnie tych ryb. W niektórych porach roku temperatura wody wynosi około 29°C przy temperaturze powietrza, która nocą spada do 19°C. Jak widać jest to spora różnica. A teraz zastanówmy się, czy przy 27°C w akwarium, pomieszczenie, w którym jest ono ustawione ma temperaturę 17°C, żeby chociaż zbliżyć się do tych naturalnych ekstremów? Raczej większość z nas odpowie, że nie.

fot. migal.org.il

Drugą kwestią na którą warto zwrócić uwagę jest ilość powietrza jakie jest w stanie pobrać nasza ryba. Tu możemy już podejść do tematu bardziej naukowo. Nie znalazłem co prawda badań na bojownikach, ale za to są pewne badania [¹], w których określono ilość powietrza pobieranego przez bliskiego krewniaka naszych domowych bojowników, Gurami dwuplamiste. Objętość oddechowa tego gatunku, czyli prościej mówiąc ilość powietrza pobranego znad tafli wody, wynosiła 30 μl/g masy ciała. To dużo, czy mało? Pokażmy to na przykładzie człowieka. Dorosła osoba podczas wdechu pobiera do płuc 400-600 ml powietrza. Gdyby przełożyć na nasz przelicznik z badanych Gurami to otrzymalibyśmy „zawrotne” 220 ml powietrza. Jak widać jest to mało imponująca wartość, która raczej nie może negatywnie wpłynąć na temperaturę narządów wewnętrznych, zwłaszcza, że o ile my oddychamy tlenem atmosferycznym przez cały czas, o tyle ryby labiryntowe robią to dość rzadko. Gurami, które oddycha nim obligatoryjnie, czyli musi uzupełniać niedobory tlenu w organizmie czerpiąc powietrze atmosferyczne, podczas eksperymentu w ciągu godziny pobierał je zaledwie 12 razy. Bojowniki w naszych akwariach nie korzystają z labiryntu obligatoryjnie, więc w akwarium z filtrowaną i dobrze natlenioną wodą będą czerpać znad tafli znacznie rzadziej. Jak więc widać nawet fizjologicznie nie ma możliwości, żeby temperatura powietrza wpływała negatywnie na układ oddechowy ryb labiryntowych.

Doświadczenie Macieja Koczko.

Ostateczny cios podejrzeniom istnienia przeziębienia labiryntu zadaje przeprowadzony niedawno przez wyśmienitego polskiego akwarystę, Macieja Koczko, eksperyment. 

Eksperyment dot. labiryntu, Maciej Koczko

Przez 10 dni utrzymywał on samicę bojownika i samicę wielkopłetwa wspaniałego w zbiornikach ustawionych na świeżym powietrzu. Eksperyment był przeprowadzony jesienią, co powodowało, że temperatura powietrza nocą spadała znacznie poniżej 10°C. W akwariach temperatura wody była utrzymana na bardzo wysokim pułapie ponad 29°C. Wyeliminowano wszystkie inne czynniki mogące negatywnie wpłynąć na zdrowie ryb, więc były utrzymywane w optymalnych dla eksperymentu warunkach wodnych. Nie ma sensu rozpisywanie się po kolei nad każdym dniem eksperymentu z osobna. Ważny jest wynik. Przez cały czas ryby pływały normalnie, przyjmowały pokarm i nie wykazywały jakiegokolwiek negatywnego wpływu różnicy temperatur na ich zdrowie. A te były znaczne, bo wynosiły nocą ponad 20°C, czyli o wiele więcej niż w normalnych, domowych warunkach. Eksperyment więc wykazał, że zimne powietrze nie ma wpływu na stan zdrowia ryb labiryntowych. 

Szczypta wymówek, garść niewiedzy. 

Problem łatwego podciągania wielu chorób pod przeziębiony labirynt leży przede wszystkim w podejściu posiadaczy ryb. Warto zwrócić uwagę na to, że 99% przypadków rzekomego przeziębienia labiryntu dotyczy bojowników odmian hodowlanych. Są to jedne z najpopularniejszych ryb wśród początkujących oraz osób, które po prostu chcą mieć ładnego pupila w akwarium, a samą akwarystyką niezbyt są zainteresowani. Jest to dość brutalna prawda, ale dobrze tłumaczy dlaczego prościej było spopularyzować wymyśloną chorobę typową tylko dla ryb wyposażonych w labirynt. Sprzyjała temu niewiedza. Do tego prościej uspokoić swoje sumienie, jeśli przyczyną choroby jest zbyt chłodne powietrze, a nie złe warunki w samym akwarium, za które sami odpowiadamy.

Co zatem kryje się pod nałożoną przez akwarystów maską przeziębienia labiryntu? Kryć się może wiele. Według moich obserwacji najczęściej jednak schorzeniem tak nazywanym jest bakteryjne zapalenie pęcherza pławnego. Jeśli za przeziębiony labirynt uważa się problemy z pływaniem i utrzymaniem równowagi w wodzie, osowiałość, utratę kolorów, to w oczywisty sposób pokrywa się to z podstawowymi objawami infekcji tego narządu.

Oczywiście nie jest to jedyna choroba jaka może dotknąć utrzymywane przez nas ryby. Tak jak i objawy, pod które podciągane jest rzekome przeziębienie labiryntu bywają różne. Warto więc samemu zdobywać wiedzę, o tym jakie choroby mogą się przytrafić naszym pupilom oraz szukać porad w pewnych źródłach. Przede wszystkim jednak należy dbać o swoje akwarium i jego mieszkańców. Zapewniając im odpowiednie warunki wodne oraz zdrową dietę, można uniknąć wielu problemów, a pogłębiając przy okazji swoją wiedzę mamy możliwość ustrzec się mitów, które będą nas wprowadzać w błąd i utrudniać skuteczną opiekę nad akwarium. 

[¹] Biomodal Gas Exchange During Variation in Environmental Oxygen and Carbon Dioxide in the Air Breathing Fish Trichogaster Trichopterus

WARREN W BURGGREN

Journal of Experimental Biology 82 (1), 197-213, 1979.

[²] Choroby ryb śródlądowych, Jerzy Antychowicz.

[³] Fish Disease: Diagnosis and Treatment, Edward Noga.

Autor: Ukorzeniony Zoo